Lubimy Beskid Wyspowy, ale tym razem to nie jego wzniesienia były naszym głównym celem. W niedzielne po południe wracamy spod Tatr, trochę wcześniej, żeby uniknąć korków po przepięknym wczesnojesiennym weekendzie. Ale nie spieszy nam się do domu. Poza tym ze zdjęć w Internecie wynika, że gdzieniegdzie można jeszcze znaleźć zacne borowiki. Decydujemy się więc zboczyć z drogi.
TRASA
Przełęcz Glisne – Szczebel (976) – Mała Góra (883) – Przełęcz Glisne
Dojeżdżamy do przełęczy Glisne niedaleko Mszany Dolnej, z której czerwonym szlakiem można wyruszyć w dwóch kierunkach: na Luboń Wielki, na którym znajduje się genialne schronisko podobne do chatki Baby Jagi; albo w przeciwną stronę- na Szczebel, szczyt Beskidu Wyspowego górujący nad Kasinką Małą, na którym jeszcze nas nie było.
Wybieramy drugą opcję. Przez chwilę idziemy wąską, asfaltową ścieżką, potem drogą żwirową, a na końcu wkraczamy w las pełen bajkowych kolorów. Początek października to zdecydowanie najbardziej malowniczy czas w roku. Trzeba złapać jak najwięcej momentów zanim liście nieuchwytnie zaczną szarzeć…

W pewnym momencie szlak znika nam z oczu i omijamy wzniesienie Małej Góry. (To przez szukanie grzybów!) Po kilkunastu minutach znów idziemy za znakami.
Idziemy powoli, cały czas do góry. Ścieżka jest prosta, przyjemna, drzewa dookoła naprawdę cudne. Tylko tych naszych wyczekiwanych grzybów nie widać. A jeśli już się jakiś znajdzie, to stary albo robaczywy.
Docieramy na szczyt idąc dłużej niż wynikałoby to z mapy. Delektujemy się drogą. Na górze stoi mała kapliczka i idealna ławka na podwieczorek. Wypoczywamy na niej i obserwujemy, że jest tu dziś całkiem sporo spacerowiczów.
A potem wracamy, zahaczając jeszcze raz o malowniczą polankę niedaleko od parkingu. Tym razem nie zbaczamy ze szlaku i zdobywamy też Małą Górę. Zastanawiamy się, czy w czasie naszego schodzenia przez las słońce zdążyło już schować się za horyzontem- i okazuje się, że rzeczywiście przegapiliśmy zachód.

Zapraszamy na spacer! 🙂